poniedziałek, 15 sierpnia 2016

W SIERPNIOWY DZIEŃ.....

Staram się jak mogę nie tracić z Wami kontaktu i chociaż raz na kilka dni czytać Wasze posty,mam też nadzieję,na więcej własnych postów:)Dzisiaj pierwszy od dawna mój wolny dzień,który spędziłam na tym co lubię,czyli trochę poczytałam,zrobiłam kilka zdjęć,przygotowałam zdjęcia nowości z naszego sklepu na facebooka i ...zaczęłam pisać ten post:)Może skończę:)Bardzo mało mam czasu aby pokazać co u mnie,więc postaram się dzisiaj upchnąć wszystko w jednym poście.Zacznę od tego aby Wam pokazać kobaltowe cuda,jakie mam u siebie:




Dzięki takim drobiazgom,życie staje się milsze:)
Ale dziś chciałabym Wam polecić książki,okres wakacyjny sprzyja czytaniu,więc może skorzystacie z moich propozycji.W ostatnich miesiącach prawie nie czytam,ale teraz w końcu znalazłam czas na przeczytanie kilku fajnych pozycji.

Ależ to przyjemność usiąść na tarasie z dobrą książką i pyszną kanapką z własnoręcznie zrobionym przez siebie pesto i pomidorkami z własnego ogródka,jeśli chcecie mój przepis na pesto,zapraszam tutaj:

A co do książki....to "Samotna gwiazda" Paulliny Simons.Te z Was,które mnie znają i poczytują mojego bloga,wiedzą,że jej "Jeździec miedziany" to jedna z moich ulubionych ksiażek,którą mogłabym czytać i czytać.Dlatego kazdą z jej kolejnych książek kupuję i niestety nie raz sie zoczarowałam.A teraz?Według informacji znajdującej się na okładce autorka na pomysł na ksiażkę wpadła jadąc polskim pociągiem,być może na spotkanie do Trójmiasta,na które ja nie dojechałam:)I tu jest coś co mi sie nie podobało,coś co mnie zabolało i co mnie gryzie po przeczytaniu jej książki.....ale najpierw co w niej fajnego.Historia jest ciekawa,młodzi Amerykanie,którzy o dziwo mają jakieś pojęcie i Europie wybierają się do Barcelony,ale wcześniej na prośbę babci jednej z nich,jadą najpierw do Estonii a następnie do Polski,do Treblinki i jak zawsze okazuje się,że życie w podróży potrafi zaskoczyć a ta podróz na zawsze odmieni ich życie.Sama ksiażka napisana jest trochę inaczej niż poprzedniej jej ksiazki,trochę gorzej się ją czyta,dlaczego?Chyba bardzo się rozdrabnia,podejmuje wiele wątków i opisuje wiele spraw.Ale szacunek mój budzi podjęcie tematu holokaustu,trudnego przecież,szczególnie teraz w obliczu ignorancji ludzi na świecie i ich częstego powtarzania za dziennikarzami o polskich obozach zagłady.A co spowodowało mój niesmak?Opisywanie podróży w Polsce,o alkoholu i pijanych polakach w pociągach i hostelach,o brudzie o smrodzie,ale najbardziej zabolało jedno zdanie o destrukcyjnej Polsce,w której wszyscy się kłócą i gdzie zaczynało się tyle wojen.....dlatego musicie same przeczytać tę książkę i napisać mi co o niej myślicie.


Ale mam coś fajnego a właściwie kogoś:)


Jest nią Agnieszka Krawczyk.Napisała wspaniałą sagę o pewnej zabitej dechami wiosce na której dzieją się niesamowite rzeczy,pewien polityk rementuje pałac,nie wiedząc po co,jakaś pisarka trafia tam na zesłanie aby dokończyć książkę,lekarz przyjezdza tam aby uciec od wielkiej tragedii i spotyka miłość.Bohaterów i historii jest bardzo dużo,a książka jest napisana przepięknie,można się wzruszyc,pośmiac ale i dowiedzieć sie wielu nowych rzeczy,ponieważ autorka ma rozległą wiedzę na temat literatury,muzyki,a nawet produkcji perfum.Bardzo polecam!!!!
1.Magiczne miejsce
2.Dolina mgieł i róż
3.Księzycowy ogród
4.Jezioro marzeń


Bardzo Wam te książki polecam,nie będziecie żałować:)




A na koniec w końcu po długim czasie jakiś przepis!!!!


MAŁA PRZYSTAWKA :BURRATA
SKŁADNIKI:
-2szt pomidorów
-dwa opakowania mozzarelli
-10-15 plasterków szynki parmeńskiej lub boczku wędzonego
-kilka pomidorków koktailowych
-kilka sztuk suszonych pomidorów
-1 cytryna
-0,5 l śmietany 30%
-liście szpinaku
-1 szt czerwonej cebuli
-1 łyżka cukru pudru
-sól,pieprz,tymianek


PRZYGOTOWANIE:
Duze pomidory i koktailowe myjemy,kroimi na połówki lub ćwiartki,przy niektórych zostawiamy szypółki jako dekorację.Układamy na blasze wyłożoną pergaminem,posypujemy solą i pieprze oraz startą skórką z cytryny,wcześniej wyparzoną w gorącej wodzie.Następnie posypujemy cukrem pudrem,co spowoduje,że pomidory nie zapadną się.Na drugą blachę wyłożoną pergaminem kładziemy szynkę i peczemy na chrubkie chipsy 10 min w temp.130 stopni.Śmietanę podgrzewamy ze szczyptą soli,dodoajemy pokrojoną w kostkę mozzarellę i czekamy aż lekko się rozgotuje.Wykładamy na talerz ciepłą mozzarellę,na nią kładziemy chipsy z szynki i pomidory.Do tego dodajemy liście szpinaku i cieńko pokrojoną czerwoną cebulę.Dodajemy pokrojone drobno suszone pomidory.Doprawiamy solą i pieprzem.Możemy również doprawić lekko koperkowym olejem.Koperek kroimy drobno,w garnku rozgrzewamy olej rzepakowy i dodajemy koperek.Wszystko miksujemy i polewamy naszym olejem potrawę.To zapewniam,super przystawka:)


No dobra,na dziś wystarczy....post był i tak bardzo długi:)
A jak tylko starczy mi czasu to napiszę następny o tym co mnie ostatnio zajmuje....czyli o dekoracjach ślubnych.A dlaczego?...o tym następnym razem:)

sobota, 23 lipca 2016

MÓJ TARAS W NOWEJ ODSŁONIE....

Tradycyjnie pojawiam się i znikam.......może tym razem pojawię się na dłużej...na razie jeszcze nie wiem,ale brakuje mi pisania bloga,dlatego postanowiłam wyskrobać troche czasu,w końcu to już tyle lat....Właściwie niewiele w domu zrobiłam dekroacji letnich ale jakoś po kilku latach znudził mnie mój róż na tarasie i postanowiłam zaszaleć:)))Taras powstał już miesiąc temu ale ciągle nie miałam kiedy Wam go pokazać.Niestety niewiele tam spędzam czasu ale cieszę się,że jest tam ładnie:)

Wpadłam na pomysł zmian,robiąc dekorację letnią naszego kwiaciarnianego okna,gdy kupiłam kilka drobiazgów w stylu marine.




Jak mam nadzieję,pamietacie jeszcze rok temu mój taras tak się prezentował:


W tym roku rządzą niebieskości,szarości i granaty:)A najfajniejsze było to,że nie musiałam wydać pieniędzy na zmiany tarasowe,ponieważ większość zalegała w szafach i w domku w Nadolu.Na mojej półce same morskie detale:










I mój stół z nowym obrusem....




W związku z tym,że jestem dość zabiegana postanowiłam nie sadzić w tym roku surfinii,jednak one same do mnie trafiły:)Zniszczyła nam sie jedna partia i tak bardzo mi było żal je wyrzucić,postanowiłam je uratować.Wsadziłam i odwdzięczyły mi się pięknymi kwiatami.To inna odmiana niż te co miałam zazwyczaj,więc nie muszę codziennie obrywać przekwitnięte kwiaty,troche mam z nimi mniej pracy.Generalnie mam białe kwiatki ale na oknie postawiłam aby przełamać trochę tę biel,czerwone pelargonie a na półkach i stole niebieską lobelię.Właściwie to kolor indygo:)






I jeszcze kilka fotek:)





Mam nadzieję,że podoba sie Wam na moim tarasie:)Niestety nie miałam zbyt dużo wolnego w lipcu a tym samym czasu na czytanie,ale kilka dni spędziliśmy w Nadolu i mogę Wam polecić kilka świetnych pozycji,zrobię to w kolejnym poście:)Przepis na obiecane sałatki też będzie:))))I koneicznie muszę Wam napisać o pewnej bardzo miłej wizycie fantastycznej blogowej koleżanki:)))Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i ...proszę miejscie dla mnie troche wyrozumiałości za moje znikanie:)



niedziela, 24 kwietnia 2016

TYM RAZEM COŚ NA ZĄB......

Witajcie po kolejnej przerwie.....już nawet nie będę się tłumaczyć,bo doskonale wiecie dlaczego mnie nie ma:)Ale mimo licznych zajęć nadal coś tam gotuję,coś pichcę i pieczę,więc dzisiaj chciałabym podzielić się kilkoma pomysłami i smacznymi potrawami.A zaczynamy od prostej sałatki,która podbiła serce mojej rodziny.

SAŁATKA Z WĘDZONYM KURCZAKIEM

SKŁADNIKI:
-1 wędzona pierś kurczaka(lub udko)
-3-4 jajka
-1 świeży ogórek
-pęczek rzodkiewek
-pęczek szczypiorku
-majonez
-śmietana
-sól,pieprz
WYKONANIE
Pozbywamy się skóry z mięsa i kroimy na kostkę.Jajka gotujemy na twardo i również kroimy w kostkę.Ogórek kroimy na cztery świartki i musimy wydrążyć środek z nasionami,dzięki temu będzie mniej wodyw  sałatce.Do tego dokładamy pokrojoną w plasterki rzodkiewkę.NA koniec dodajemy posiekany szczypiorek i solimy oraz pieprzymy.Sos wykonujemy z 3 łyżek jogurtu i 2 łyżek majonezu,dodajemy sól i pieprz i już!!!!Ja podałam sałatkę na kawałkach sałaty ale można rówież podać na łódeczkach z cykori.Możecie smakować!!!Pyszności!!!!



I kolejny przepis:
GALARETKA JARZYNOWA

SKŁADNIKI
-5-8 marchewek
-1-2 pietruszki
-kawałek selera
-puszka groszku
-puszka kukurydzy
-pół głowki brokuła
-24 jajek przepiórczych
-paczka żelatyny
PRZYGOTOWANIE
Banalne:)Jarzyny gotujemy.Możecie wykorzystać wszystkie rodzaje,Jajka przepiórcze gotujemy 5 minut,na twardo,potem zalewamy je zimną wodą na 2-3 min,dzieki temu będzie się nam łatwiej je obierać.Przygotowujemy według przepisu galaretkę z żekantyny i wody oraz do smaku dodałam odrobinę cytryny i cukru.Do przygotowania galaretki wykorzystujemy silikonową forme do babki.Na jej dno gładziemy jajeczka a potem warzywa i na górę znowu jajka,po zalaniu czekamy jak ostygnie i wkładamy do lodowki na kilka godzin.Wyjmujemy z formy i już możemy smakować. 




A teraz pasztet jak marzenie i do tego bez mięsa:)Samo zdrowie a i smak ma doskonały:)

JARZYNOWY PASZTET
SKŁADNIKI:
-1kg selera
-1 por ale tylko biała jego część
-1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
-1 szklanka zmielonych orzechów włoskich
-2-3 jajka
-100ml oleju
-2 ząbki czosnku
-pół papryczki chili
-2cm korzenia imbiru
-2 ziarnka ziela angielskiego
-2 liście laurowe
-2 łyżki sosu sojowego
-łyżeczka mairanku
-łyżeczka suszonej natki pietruszki
-łyżeczka lubczyku
-łyżeczka zmielonej kolendry
-szypta gałki muszkatałowej
-sól,pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Na rozgrzany olej wrzucamy pokrojonego w talarki pora,z zielem angielskim,liściem laurowym i dusimy aż por będzie miękki i szklisty.Wyjmujemy przyprawy i dodajemy seler utarty na dużych oczkach,posiekany imbir i czosnek.Następnie dusimy do miękkości, w tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i gotujemy kaszę jaglaną.Do miski wkładamy por,seler,ugotowaną kaszę,jajka,pokrojoną drobno papryczkę i orzechy wszystko przyprawiamy i całą masę blenderujemy,Przekładamy masę na naoliwioną keksówkę i pieczemy 45minut.Smakujemy dopiero gdy pasztet całkowicie ostygnie!!!Będziecie zachwycone jego smakiem!!!




A na koniec coś wyjątkowo słodkiego:)

SERNIK Z MALINAMI NA KRUCHYM SPODZIE

SKŁADNIKI:
KRUCHY SPÓD
-250 gr herbatników
-100gr masła
MASA TWAROGOWA
-1kg twarogu-ja wykorzystałam z wiaderka
-3/4 szklanki cukru
-1 cukier waniliowy
-2 budynie waniliowe
-2 jajka
-1/3 szklanki oleju
BEZA
-białko z 5 jajek
-1/2 szklanki cukru pudru
-1 cukeir waniliowy
INNE
-2 opakowania malin

PRZYGOTOWANIE
Kruszymy za pomocą blendera herbatniki,roztapiamy masło i wlewamy do herbatników,mieszamy tworząc zbitą masę.Smarujemy masłem formę,moja była okrągła i przekładamy na nią masę herbatnikową,pieczemy ok 10-15 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.W tym czasie łączymy twaróg z jajkami,cukrami i olejem i mieszamy.Na spód w formie kładziemy maliny i zalewamy wszystko masą twarogową.NA koniec przygotowujemy bezę czyli ubijamy białka dodając neiwielkie ilości cukru.Przekładamy bezę na masę twarogową i pieczemy ciastow  piekarniku przez około 1 godzine,po tym czasie pozostawiamy go do wystygnięcia.I już!!!Gotowe!!!



Ciasta ciastami ale u nas i tak ulubionym deserem są owoce z sosem ze śmietanki i marscapone:)Ostatnio dodaję do niego gorący mus truskawkowy:)Czyli znowu deser został zmodyfikowany:)




A to wersja fit,z jogurtem:



Dostałam pytanie o przepis na bułki,które juz kiedyś pokazywałam,więc ponawiam go:

BUŁKI PSZENNE

SKŁADNIKI:
-500gr mąki
-50gr drożdży
-1 łyżeczka cukru
-250 gr wody
-40 gr oleju
-1 łyżeczka soli
-żółtko do posmarowania bułek
-mak lub inne ziarna do posypania

PRZYGOTOWANIE
Do miski wkładamy drożdże,cukier i ciepłą wodę,po wymieszaniu,zostawiamy na 2 minuty.Do masy wsypujemy mąkę,dodajemy olej i sól.Wyrabiamy ciasto tak aby tworzyło jedną masę i odchodziło od ręki.Odstawiamy ciasto w misce,przykryte ściereczką,w ciepłe miejsce na 20 minut.Po tym czasie formujemy bułki,pamiętajcie że bułki jeszcze urosną,więc twórzcie małe kuleczki.Układamy na blasze i odstawiamy znowu w ciepłe miejsce znowu na około205 minut.W tym czasie rozgrzać piekarnik do temperatury 200 stopni a bułeczki gdy urosną naciąć lekko na krzyż,posmarować żółtkiem i posypać makiem lub ziarnami.Piec około 20 minut.Najważniejsze w bułkach jest aby dać im czas na wyrośnięcie,wtedy nie będą zakalcowate.



No to koniec z gotowaniem,czas na pochwalenie się:)Chciałam Wam pokazać jakie cudne kosze piknikowe udało mi sie kupić do sklepu:







Piękne prawda?

A na koniec ,jeśli chcecie mnie wspomóc,to zapraszam do polubienia stronki mojego sklepu na facebooku,dzieki temu będziecie na bieżąco co u mnie:)A do tego właśnie ogłosiłyśmy konkurs z fajnym lampionem,więc tym bardziej Was zapraszam:)

Moja stronka na facebooku

Dziękuję za każdą wizytę i tu i tam:))))